Refleksja z Kręgu Biblijnego
sobota, 14 lutego 2015 13:35

 

(Mk 1,40-45)

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Trąd w czasach Jezusa był straszną nieuleczalną chorobą. Grzech w naszych czasach jest pospolitą i równie trudną do uleczenia "chorobą". I jedno i drugie wyklucza człowieka w pewien sposób ze wspólnoty.Tylko Jezus mógł uleczyć trędowatego, a nam tylko On może odpuścić wszystkie grzechy. Jezus jest tym, który przywraca nas wspólnocie. Każdy człowiek wierzący - chory, czy grzeszny może mieć nadzieję, że miłosierny Bóg pomoże mu rozwiązać jego problemy. Nie możemy wierzyć tylko i wyłącznie ze względu na cuda, potrzebne jest jeszcze bezgraniczne zaufanie Panu. Tak jak u trędowatego który przychodzi i prosi. Prosi i otrzymuje. Musimy zawierzyć swoje problemy Zbawcy. Aby, w naszym życiu było więcej Boga niż nas. A wtedy żadna choroba, żaden grzech nie będzie nam straszny.

~ Galguś